4 Spotkania, które leczą

– czarne (ojciec). Przekazywane opinie o matce (wyłącznie pozytywne) pozostawały w sprzeczności z doświadczanymi w kontakcie z nią odczuciami (irytowała go, nie czuł wobec niej wdzięczności). Były to więc jakby dwie różne prawdy o relacjach Zbyszka z matką

– przy czym z jednej z nich lepiej sobie zdawał sprawę (opinia, że matka jest wspaniałym człowiekiem).

Podczas spotkania zwracałam uwagę nie tylko na to, co Zbyszek mówi (zachowania werbalne), lecz także na ton jego głosu, postawę ciała, gesty, mimikę, napięcie mięśni itp. (zachowania niewerbalne). Mówił o własnym smutku, bezradności i słabości, a sprawiał wrażenie osoby jakby kipiącej innymi emocjami. Zaciskał pięści, uderzał nimi w poręcz fotela. Zdawało mi się, że jest rozdrażniony. Mówił jakby przez zaciśnięte zęby.

Po pierwszym kontakcie ze Zbyszkiem wiedziałam więc, że jest pełen jakichś emocji (które nazywa depresją), że utrudniają mu one zajmowanie się nauką. Zorientowałam się też, że w jego problemy uwikłana jest matka. Tymi tematami postanowiłam zająć się na następnych spotkaniach – oczywiście pod warunkiem, że nie wyłonią się inne ważne sprawy.

Tu chciałabym zwrócić uwagę na cechy specyficzne psychoterapii. W czasie pierwszego spotkania ze Zbyszkiem nie udzielałam mu rad. Nie mówiłam, co ma robić z własną depresją, jak ma ją zwalczać itp. Nie robiłam więc tego, co ludzie zwykle czynią, gdy słyszą o cudzych kłopotach. Mimo to na następnym spotkaniu Zbyszek poinformował mnie, że jego nastrój poprawił się. Zadziałał tu – jak mi się wydaje – prosty mechanizm. Pierwsza rozmowa psychoterapeutyczna wzbudziła w nim nadzieję, że może pozbyć się własnych trudności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *