Alicja – samotność bez chłopca

Alicja, choć miała grono przyjaciółek, czuła się samotna, bo nie miała chłopca. Sama nie wiedziała, dlaczego. Na początku naszych spotkań mówiła głównie o tym, jak źle się ze swoją samotnością czuje. Jej smutek widoczny był w całej sylwetce. Siedziała zgarbiona, prawie nieruchomo. Głowę miała schyloną, tak że włosy zasłaniały niemal całą jej twarz. Nie patrzyła na rozmówców. Niekiedy płakała.

Mówiła, że po poprzedniej psychoterapii poczuła się lepiej, choć nie wykorzystała jej w pełni, prowadziła grę z psychotera- peutką. Pewne rzeczy robiła czy mówiła wyłącznie po to, aby zrobić terapeutce na złość. W trakcie pierwszego spotkania powiedziałam jej, że poczułam się poruszona widząc jej smutek i łzy. Ze złością zaczęła dowodzić, że nie mogę nic dobrego do niej czuć, że nie lubi ludzi nieszczerych jak ja. Moja wypowiedź jest stereotypową formułą, jaką powtarzam każdemu pacjentowi, bo na tym właśnie polega rola psychoterapeuty. Nie przekonywałam jej, że to, co mi przypisuje, pozostaje w sprzeczności z moimi własnymi odczuciami.

Podobnie zachowywała się w grupie psychoterapeutycznej, usłyszawszy jakieś pozytywne informacje na swój temat. Gdy mówiono, że wzbudza sympatię, że podoba się niezależność jej sądów, odrzucała takie informacje, twierdząc, że nie są prawdziwe. Zastanawialiśmy się, dlaczego może wierzyć tylko w negatywne oceny ludzi. Wyjaśnienie znaleźliśmy w przeszłych doświadczeniach.

Ala dzieciństwo spędziła z matką, ojcem i młodszą siostrą. Matka była i jest osobą zajmującą w rodzinie najniższą pozycję. Usługuje wszystkim członkom rodziny (robi zakupy, gotuje, sprząta). Jest przedmiotem ataków ojca. Kiedy Ala chodziła do szkoły podstawowej, bardzo to przeżywała. Stawała po stronie matki. Chciała, żeby ojciec nie znęcał się nad nią, aby był wobec niej sprawiedliwy. Takie włączanie się do kłótni sprawiało, że i Ala była przez niego atakowana. Przeżywała to bardzo, czasem płakała. Domagała się, aby rodzice pogodzili się.

Jej pierwsze doświadczenia w świecie wskazywały, że ludzie dzielą się na prześladowców i ofiary. Przekonywały ją o tym nie tylko wydarzenia w rodzinie, lecz również wygłaszane przez ojca sądy. Brzmiały one: „Ludzie są okrutni, nie można im wierzyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *