Ciąg dalszy historii Marzeny

Członkowie grupy zwracali Marzenie uwagę, że jej wypowiedzi są bardzo rozbudowane, kwieciste, ale odnosi się wrażenie, jakby nie dotykały spraw dla niej zasadniczych. Niektórym jej swoboda w posługiwaniu się słowem podobała się, innych drażniło przemilczanie rzeczy ważnych, niewyrażanie jasno swego stosunku do członków grupy.

Całe następne spotkanie grupowe poświęciliśmy Marzenie, ponieważ poprosiła nas o to. Nieoczekiwanie wystąpił bowiem konflikt pomiędzy nią a rodzicami. Doszło do niego z błahego powodu. Marzena mówiła coś o sobie do matki i odniosła wrażenie, że matka nie słucha jej uważnie. Poczuła się tym mocno zirytowana, zaczęła krzyczeć na matkę. W tej chwili do domu przyszedł ojciec i włączył się do kłótni, stając po stronie żony. Marzena była tak wściekła, że rzuciła się na niego. Ojciec odepchnął ją tak mocno, że upadła na podłogę. O tych wydarzeniach opowiadała nam w grupie już całkiem uspokojona, zwłaszcza że po kilku dniach pogodziła się z rodzicami. Byli zgodni bowiem, że nikt z nich nie zachowywał się właściwie w czasie krytycznego incydentu. Uznali, że niepotrzebnie byli tak bardzo wobec siebie agresywni.

Widząc, że Marzena przedstawia to wydarzenie uspokojona – zachowuje wobec niego dystans emocjonalny – nie proponowałam dalszej pracy nad konfliktem, jaki się pomiędzy nią i rodzicami wydarzył. Zapytałam natomiast, czy chciałaby usłyszeć, jak uczestnicy grupy zareagowali na jej opowieść. Zgodziła się. Uzyskała informacje zwrotne różnej treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *