http://www.bestchem.com.pl/produkty/srodki-antyodorowe-ferrox/

Jacek i jego przypadek

Potem zauważyłam w Jacku pewną zmianę. Mianowicie po trzech prawie przemilczanych spotkaniach zaczął opowiadać o sobie, gdy żegnaliśmy się i odprowadzałam go do wyjścia. Mówił wtedy o ostatnich wydarzeniach, związanych z silnymi przeżyciami. Wspominał na przykład o marzeniu sennym pełnym czerwonych barw, mrożących krew w żyłach. Sytuacja taka powtarzała się. Jacek zaczynał przekazywać – z mojego punktu widzenia – ważne informacje, gdy kończyły się nasze spotkania. Zwróciłam mu na to uwagę na początku kolejnej rozmowy. Przyznał, że trafnie opisałam zdarzenia z ostatnich spotkań. Uznał jednak, że to tylko przypadek, iż przychodzi mu coś do głowy dopiero wtedy, gdy nasza rozmowa kończy się. Zapytałam, czy chciałby, abym spotkania z nim przedłużała. Zdziwiło go to bardzo i żywo zaprzeczył. Stwierdził, że wręcz odwrotnie – nie zależy mu na przedłużaniu rozmowy ze mną, sądzi bowiem, że nudzę się z nim. Pewnie przychodzę na spotkania, bo muszę, a tak naprawdę jego sprawy nie mogą mnie interesować. Zapytałam, dlaczego sądzi, że jest dla mnie tak bardzo nieinteresującym człowiekiem. Odpowiedział, że ludzie w ogóle nie interesują się nim. Znów zadałam pytanie, kim są ci ludzie, kto się nim nie interesował. I dopiero wtedy

Jacek zaczął opowiadać mi o sobie i o swoim dzieciństwie. Wprawdzie był jedynakiem, ale rodzice nie poświęcali mu tyle uwagi, ile potrzebował. Dawali mu dużo swobody. Mógł całymi godzinami biegać poza domem. Niekiedy ojciec zastawszy syna w domu zaczynał go przepytywać, jak spędza czas. Czuł się wówczas jak na śledztwie. Nie miał wrażenia, że ojciec pyta go z ciekawości albo też aby rozpocząć rozmowę o jego przeżyciach. Sądził, że był wypytywany tylko z ojcowskiego obowiązku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *