Janusz – lęk przed padaczką (reakcje konwersyjne)

Zetknęłam się z nim na miesięcznym, wakacyjnym obozie dla neurotycznych studentów. Na obozie tym codziennie odbywała się psychoterapia grupowa. Ponadto organizowane były inne zajęcia grupowe, jak choreoterapia, muzykoterapia, trening relaksacyjny itp.

Został skierowany na obóz przez lekarza, do którego zgłosił się z powodu zdarzających się mu ataków o charakterze – jak sądzono – epileptycznym. Ataki takie występowały u niego od pół roku. Został więc poddany wielu badaniom medycznym. Ich wyniki nie wykazały zmian w centralnym układzie nerwowym. Wykluczono zatem schorzenie typu organicznego, nie znaleziono podstaw do diagnozowania u Janusza epilepsji. Zalecono więc, aby udał się po pomoc do psychoterapeuty. I tak Janusz znalazł się na obozie. Podczas jednego z pierwszych zajęć relaksacyjnych (gdy uczono pacjentów głębokiego oddychania) u Janusza wystąpił atak. Nie uczestniczyłam w tych zajęciach, znam więc tylko opis jego zachowania z relacji innych członków grupy psychoterapeutycznej. Atak zrobił duże, nieprzyjemne wrażenie na obserwatorach. Według ich relacji Janusz rzucał się, krzyczał, wył, wydawał jakieś nieartykułowane dźwięki. Sprawiał wrażenie bardzo agresywnego, co u części osób wywołało dość silny lęk. Dziewczyny bały się, gdy podczas towarzyskich wieczorków prosił je do tańca.

Opowiadano mi to wszystko w trakcie sesji psychoterapii grupowej, następującej po treningu relaksacyjnym. Zaproponowałam wówczas Januszowi, żeby – jak w czasie treningu – położył się na materacu. Zbliżyłam się do niego, by wykonać pewne ćwiczenie. Janusz z niepokojem zaczął pytać, czy zamierzam dotknąć jego szyi. Bał się, ponieważ dotykanie szyi wywołuje u niego atak duszności. Dlatego zapuścił brodę, mimo że ojciec wcześniej zabronił mu tego.

W tych okolicznościach postanowiłam zrezygnować z zaplanowanego dla niego ćwiczenia i pójść za tokiem jego skojarzeń. Doprowadziły nas one do zdarzeń, jakie miały miejsce w domu rodzinnym. Przedstawię je teraz chronologicznie, choć oczywiście nie w takim porządku, w jakim na kilku spotkaniach Janusz nam je relacjonował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *