Klimat ufności w relacjach z pacjentami

W mojej praktyce psychoterapeutycznej zdarzały się jednostki, które po wydarzeniach wywołujących wzruszenie większości członków grupy informowały – dla przykładu – o przeżywanym wstręcie na widok przytulających się do siebie osób. Kiedy istnieje klimat ufności, wywołuje to tylko lekki zgrzyt. Może jednakże osłabić pozytywne efekty, jeśli pojawia się na tle chłodu i dystansu między większością członków grupy. Ważne jest więc, aby psychoterapeuta dobrze wyczuwał panujący w grupie nastrój emocjonalny. Nie jest to łatwe, pacjenci bowiem nie wyrażają wprost własnych przeżyć choćby dlatego, że nie bardzo potrafią ich nazwać, niezbyt dobrze zdają sobie z nich sprawę. Przytoczę przykład sytuacji, w której moja propozycja ćwiczenia dobrze trafiła w nastrój grupy i została przyjęta przez jej członków. W prowadzonej przeze mnie grupie młodzieży szkół średnich po wstępnym okresie poznawania się (i nieufności zarazem), po kilku miesiącach pracy nad problemami związanymi głównie z przeszłymi kłopotami (z rodzicami w dzieciństwie), pacjenci zaczęli koncentrować się na bieżącej sytuacji życiowej. Powracali do trudności w kontaktach z rówieśnikami wypowiadanych na początku spotkań. Niekiedy prosili mnie o rozmowy poza grupą i skarżyli się na kłopoty w związkach intymnych. Zapro-ponowałam więc proste ćwiczenie. Pacjenci mieli w parach (każdy miał swobodę w wyborze partnera) siedzieć na wprost siebie bez słowa i patrzeć sobie w oczy. Po kilku minutach poprosiłam, ażeby wybrali partnerów płci przeciwnej. Zachęciłam ich, aby zwrócili uwagę, czym różnią się ich obecne odczucia od przeżywanych podczas pierwszego ćwiczenia. Ten prosty zabieg skierował skojarzenia pacjentów ku ważnej dla nich aktualnie problematyce seksualnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *