pamięć i koncentracja

Lepsze poznanie emocji Zdziśka

Lepsze poznanie emocji Zdziśka zawdzięczamy dwu zdarzeniom, jakie miały miejsce miesiąc po rozpoczęciu psychoterapii. Oto pierwsze zdarzenie. Został zaproszony przez kuzyna na bal sylwestrowy. Kuzyn zaprosił także dziewczynę, która miała Zdziśko- wi towarzyszyć. Spotkał się z nią po raz pierwszy na sali balowej. Ale kiedy tylko usiadł przy stole, zaczął się bać, ponieważ poczuł, że robi mu się słabo. Wystraszył się, że to początek ataku. Przenie pojawiły się w trakcie jednego spotkania. Raz nazwane emocje doprowadziły Zdziśka do nigdy nie wyrażanych przeżyć dziecięcych. W pewnym okresie psychoterapii był mocno skoncentrowany na własnej przeszłości. Musiał dużo o niej opowiadać. Nie dawał innym dojść do głosu, kiedy wyrzucał z siebie przeżyte wcześniej przykrości.

Należy tu zaznaczyć, że w terapii nie ograniczaliśmy się do wysłuchiwania opowieści Zdziśka, ale zajmowaliśmy się jego przeszłymi doświadczeniami. Praca psychoterapeutyczna polegała na pomaganiu mu w identyfikowaniu uczuć, jakich doznawał w przeszłości. Stopniowo przekonywał się, że ma prawo do przeżywania emocji, że istniały one w nim, były czymś ważnym w jego życiu. Mówiłam z nim o zdarzeniach, które wyrażanie uczuć w nim hamowały. Zdzisiek przypominał sobie wspólne z matką pobyty za granicą. Nie miała tam nikogo bliskiego, więc małemu, sześcioletniemu synowi opowiadała o własnych obawach. Niepokój matki pozbawiał go możliwości znalezienia w niej wsparcia. Sam po trosze dźwigał ciężar jej zmartwień – wysłuchując jej pełnych lęku zwierzeń.

Ujawnienie głębszej prawdy o doświadczeniach Zdziśka przyczyniło się do powstania zmiany w jego zachowaniu. Zaczął uczęszczać na spotkania grupy socjoterapeutycznej i stał się tam jedną z aktywniejszych osób. Napisał nawet dramat, który został wystawiony przez członków grupy. Również w grupie psychoterapeutycznej stał się najaktywniejszy. Często zabierał głos spontanicznie. Niekiedy swoją żywiołowością przeszkadzał innym.

zawdzięczamy dwu zdarzeniom, jakie miały miejsce miesiąc po rozpoczęciu psychoterapii. Oto pierwsze zdarzenie. Został zaproszony przez kuzyna na bal sylwestrowy. Kuzyn zaprosił także dziewczynę, która miała Zdziśko- wi towarzyszyć. Spotkał się z nią po raz pierwszy na sali balowej. Ale kiedy tylko usiadł przy stole, zaczął się bać, ponieważ poczuł, że robi mu się słabo. Wystraszył się, że to początek ataku. Przenie pojawiły się w trakcie jednego spotkania. Raz nazwane emocje doprowadziły Zdziśka do nigdy nie wyrażanych przeżyć dziecięcych. W pewnym okresie psychoterapii był mocno skoncentrowany na własnej przeszłości. Musiał dużo o niej opowiadać. Nie dawał innym dojść do głosu, kiedy wyrzucał z siebie przeżyte wcześniej przykrości.

Należy tu zaznaczyć, że w terapii nie ograniczaliśmy się do wysłuchiwania opowieści Zdziśka, ale zajmowaliśmy się jego przeszłymi doświadczeniami. Praca psychoterapeutyczna polegała na pomaganiu mu w identyfikowaniu uczuć, jakich doznawał w przeszłości. Stopniowo przekonywał się, że ma prawo do przeżywania emocji, że istniały one w nim, były czymś ważnym w jego życiu. Mówiłam z nim o zdarzeniach, które wyrażanie uczuć w nim hamowały. Zdzisiek przypominał sobie wspólne z matką pobyty za granicą. Nie miała tam nikogo bliskiego, więc małemu, sześcioletniemu synowi opowiadała o własnych obawach. Niepokój matki pozbawiał go możliwości znalezienia w niej wsparcia. Sam po trosze dźwigał ciężar jej zmartwień – wysłuchując jej pełnych lęku zwierzeń.

Ujawnienie głębszej prawdy o doświadczeniach Zdziśka przyczyniło się do powstania zmiany w jego zachowaniu. Zaczął uczęszczać na spotkania grupy socjoterapeutycznej i stał się tam jedną z aktywniejszych osób. Napisał nawet dramat, który został wystawiony przez członków grupy. Również w grupie psychoterapeutycznej stał się najaktywniejszy. Często zabierał głos spontanicznie. Niekiedy swoją żywiołowością przeszkadzał innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *