O zakres ingerencji psychoterapeuty

Są psychoterapeuci, którzy w rozważaniach o własnej działalności nie zajmują się problemem oporu, gdyż traktują pacjenta jako osobę w pełni odpowiedzialną za własne losy. Psychoterapeuta służy pomocą, gdy pacjent tego sobie życzy. Nie pracuje się z pacjentem, kiedy nie wyraża na to ochoty. Wydaje mi się, że taka postawa wobec oporu pacjenta ma szczególne zastosowanie w krajach o wyższym poziomie kultury psychologicznej niż w Polsce oraz wówczas, gdy za udział w psychoterapii pacjent płaci. Jest to – moim zdaniem – jeden z istotnych czynników motywujących pacjenta do przezwyciężania swojego oporu. Oczywiście płacenie za psychoterapię nie eliminuje pojawienia się oporu.

J. Enright wyraża pogląd, że istnieje pięć źródeł oporu, którymi terapeuta powinien się zająć już podczas pierwszej sesji. Po pierwsze, należy upewnić się, czy decyzja co do udziału w psychoterapii jest własnym wyborem pacjenta. Niektórzy pacjenci nie ukrywają tego, że przychodzą bez przekonania, bo mąż kazał czy lekarz polecił. Psychoterapeutyczne spotkania mają wtedy sens, gdy uczestniczenie w nich pacjent uzna za własną decyzję.

Po drugie, na początku kontaktów psychoterapeutycznych trzeba poznać rzeczywisty cel czy problem, z jakim zgłasza się pacjent. Dla przykładu, dowiadujemy się od pacjentki, że oszukuje swojego narzeczonego (ukrywa, iż czuje do niego wstręt, nie zamierza zostać jego żoną, bo nawiązała kontakt z atrakcyjniejszym mężczyzną). Ważne jest dla nas, w jaki sposób doświadcza ona tej sytuacji, co stanowi dla niej problem. Czy ma poczucie winy wobec narzeczonego, chce zacząć postępować wobec niego uczciwie? Czy pragnie odejść do innego mężczyzny, nie raniąc narzeczonego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *