Obawy Staszka wraz z sytuacjami nasilającymi jego potrzeby seksualne

Na spotkania ze mną przychodził z niepokojem, że będę piętnować jego sposoby zaspokajania potrzeb seksualnych. Tymczasem nie ganiłam go. Symptom (natrętne myśli o zboczeniu seksualnym) tracił swoją funkcję, skoro o potrzebie Staszka zaczynaliśmy rozmawiać wprost. Można powiedzieć, że „ja” powierzchniowe Staszka przepełnione było niepokojem, poczuciem, że nie jest w porządku, że jego potrzeby, myśli i zachowania są nienormalne, zasługują na naganę. Jego „ja” głębokie – jak u każdego dojrzewającego człowieka – pragnęło kontaktu fizycznego, rozładowania napięć seksualnych.

Moje zachowanie – zrozumienie potrzeb Staszka, akceptacja, spokój – nie potwierdziły jego przypuszczeń, antycypacji. A takie nie potwierdzane przewidywania mogą łatwo ulec rozpadowi. Wystąpieniu tych korzystnych zmian sprzyjał istniejący pomiędzy nami pełen serdeczności kontakt oraz traktowanie mnie jako eksperta. Te czynniki redukowały lęk. Symptomy, których ukryte znaczenie zostało odsłonięte, przestawały pełnić obronną rolę, więc ulegały osłabieniu.

Obawy Staszka wraz z sytuacjami nasilającymi jego potrzeby seksualne ponownie pojawiały się, ale już ze zmniejszoną siłą. W czasie kolejnych rozmów identyfikowaliśmy z nim jego potrzeby, pragnienia jego „ja” głębokiego. Mógł się wówczas koncentrować na sposobach ich realizacji (zamiast bać się, że są nienormalne). Zadanie, jakie miałam tu do spełnienia, mógł wykonać każdy dorosły przyjaciel Staszka – ale nie potrafił on znaleźć takiej osoby. Być może postępowanie rodziny czy innych bliskich mu osób mogło mieć wpływ na powstanie problemów seksualnych.

Opisałam dotychczas doświadczenia z psychoterapii ośmiu osób. Własne problemy lokalizowały one w swoich relacjach z innymi (w szkole, w domu rodzinnym, w kontaktach towarzyskich i w związkach intymnych). Doświadczenia moje nie ograniczają się jednak wyłącznie do takiej kategorii pacjentów. Na psychoterapię zgłaszają się bowiem również ludzie, którym dokuczają dolegliwości czy to somatycznej, cielesnej, czy to psychicznej natury. Niektórzy z nich dowiadywali się od lekarzy, że ich ciało jest zdrowe, potrzebna jest im psychoterapia. Chcę przedstawić, jak zmieniała się definicja problemów pięciorga studentów: Janusza, Edyty, Zdzisława, Katarzyny i Anny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *