Reakcje na opór pacjenta

Stwierdziłam więc, że poza przeżywanym niepokojem o swój stan zdrowia doświadcza czegoś zupełnie odmiennego, może z pewnych powodów zależy jej na tej dolegliwości. Początkowo odrzuciła moją hipotezę. Po pewnym czasie w toku naszej rozmowy powróciła jednak do niej. Powiedziała, że w mojej hipotezie była cząstka prawdy. Sądzi bowiem, że kiedy jest chora, mści się na własnych rodzicach. Nie chce się zmieniać, być szczęśliwa, bo zauważą to rodzice i będą się cieszyć. A ona nie zamierza sprawiać im radości. Tak więc po rozmowie o przyczynach ukrywania przez pacjentkę posiadanej dolegliwości fizycznej wyłonił się nowy, ważny problem. Dotyczył on nie tylko niechęci do pozbycia się złego stanu fizycznego, ale także do bycia radosnym, do szczęśliwego życia.

– Opór przejawiany przez pacjenta dość często wywołuje złość psychoterapeuty. W niektórych przypadkach i ja ją odczuwam. Porównując moje reakcje na opór pacjenta z tym, co obserwuję u innych członków grupy, u moich pomocników także, przekonuję się, że złość nie pojawia się u mnie szybko. W większym stopniu

– jak sądzę – zdaję sobie sprawę, że opór prędzej czy później może wystąpić. Jego przejawy nie zaskakują mnie. Mam też świadomość, że moja złość na opór jednego pacjenta może stanowić zachętę dla pozostałych członków grupy do wzmożonego nań ataku. Łatwo wtedy może dojść do wyznaczenia roli tzw. kozła ofiarnego w grupie. Wówczas wszelkie napięcia grupowe nie muszą być nazywane, identyfikowane, bo skupiają się poprzez atak na jednej osobie. Jestem przeciwna takiej sytuacji, nawet jeżeli pa- cjent-kozioł ofiarny powtarza w grupie własne zachowania z prze- szłości, co według niektórych terapeutów może ułatwić mu podjęcie walki, a więc zmianę zachowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *