Rozbudowany system „ja” powierzchniowego cz. II

Tracili już nadzieję, że sytuacja może zmienić się na lepsze. Z tego, co mówili o wzajemnych wobec siebie zachowaniach, wynikało, że rzeczywiście są dla siebie okrutni. Kłócą się ciągle. Robią sobie wyrzuty. Nie czują się ze sobą bezpieczni. Nie zwierzają się sobie z tego, co dla każdego z nich jest ważne. Przeszkadzają sobie. Mają odmienne upodobania. Coraz mniej mają ochotę na kontakty seksualne – czerpią z nich coraz mniejszą satysfakcję. W trakcie rozmowy z Maćkiem przypomniałam mu o cierpieniach przeżywanych w obecności dziewczyny, o znikomych radościach. Ponownie zapytałam, dlaczego boi się jej odejścia. Maciek odpowiedział, że dziewczyna, jej postępowanie, wymagania i zarzuty określają go. Bez niej nie wiedziałby, kim jest. Poprzednio jego „ja” było określane przez ojca. On narzucał synowi perfek- cjonizm, uzyskiwanie celujących ocen w szkole. Maciek starał się mieć zawsze piątki. Nie robił tego dla siebie. Podobnie obecnie dąży do uzyskiwania jak najwyższych ocen na studiach. Zadania określają go, jego „ja”. Maciek nie okazywał własnych odczuć. Zwykle na jego twarzy błąkał się uśmiech, który – jak to wspólnie ustaliliśmy – nie oznaczał dobrego samopoczucia, ale służył ukrywaniu tego, co głębiej jest przeżywane. Podobnie nie było mu łatwo nazwać wrażenia z naszych spotkań, gdy go o to wprost pytałam.

Opisane perfekcjonistyczne tendencje Maćka były scenariuszem na życie, napisanym przez ojca. W takim scenariuszu zapisane były również złe doświadczenia Maćka z matką. Niezbyt dobrze ją pamiętał, bo zmarła, kiedy miał siedem lat. Słyszał natomiast od rodziny, że sprawił jej wielki zawód. Rodzice Maćka mieli o kilkanaście lat starszego syna. Bardzo pragnęli, aby urodziła się im dziewczynka. Ciało Maćka po urodzeniu było mocno owłosione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *