Tadeusz – problemy z rodzicami, i z seksem

Skierowany został do mnie przez psychoterapeutę, z którym wcześniej odbył kilka spotkań. Ten fakt mógł mieć więc pewien wpływ na to, że pierwsze spotkanie ze mną rozpoczął od informacji o konfliktach, jakie przeżywał z własnymi rodzicami. Tadeusz miał wiele pretensji do rodziców, bo zupełnie nie rozumieli go. Zwierzał się im z odczuwanego lęku, ale bagatelizowali to. Mogłam się o tym sama przekonać podczas wizyty, jaką złożyłam rodzicom Tadeusza (nie zgadzali się bowiem na kontakt ze mną w ośrodku psychoterapeutycznym twieidząc, że ich syn jest zdrowy). Ojciec poirytowanym głosem mówił wtedy: „Co on mi tu opowiada, że się boi. Czego się boi? Takie tam gadanie. On się nie może niczego bać”. Należy tu dodać, że sam Tadeusz nie potrafił określić, w związku z czym pojawia się u niego lęk.

Tadeusz toczył z rodzicami walkę o własną niezależność. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem psychoterapii zaczął spotykać się z dziewczyną. Rodzice nie znali jej, ale nie zgadzali się na te kontakty. Mówili, że jest za młody, że powinien uczyć się. Obawiali się, że dziewczyna odciągnie go od nauki czy w inny sposób wykorzysta. Wyobrażali nawet sobie, że może zajść w ciążę (przy czym Tadeusz wcale nie musi być ojcem tego dziecka). Potem ich syn może zostać zmuszony do małżeństwa i rezygnacji z dalszej nauki, a z wykształceniem syna wiązali duże nadzieje. W związku z tym zabraniali mu kontaktowania się z dziewczyną. Dochodziło nawet do tego, że zamykali mu ubranie w szafie, gdy wiedzieli, że wybiera się w odwiedziny do niej.

Tadeusz nie był w tej sytuacji bierny. Nie rezygnował z realizacji własnych pragnień. Walczył. Kłócił się z rodzicami. Gdy chowano mu ubranie, zakładał kurtkę brata i wychodził na spotkanie. Mówił, że na złość rodzicom ożeni się z taką kobietą, która im się nie będzie podobać. Był wyraźnie przeciw rodzicom zbuntowany. Zastanawialiśmy się w grupie, czy przeżywany przez Tadeusza lęk należy traktować jako koszt prowadzonej walki o własną niezależność. Nie byliśmy tego pewni. Tadeusz mówił nam wprost o odczuwanej wobec rodziców wściekłości, kiedy ograniczali jego swobodę. Jego problem stał się nieco jaśniejszy, gdy pewnego dnia poprosił mnie o rozmowę. Był szczególnie napięty. Początkowo trudno mi było go zrozumieć. Wypowiadane przez niego myśli były jakby porozrywane, nie wiązały się w całość. Mówił, że jest bardzo niespokojny, że nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Nie bardzo wie, czego się boi. W końcu zaczął opowiadać o zdarzeniu, które niepokój nasiliło. Wieczorem przed zaśnięciem słyszał głos własnego brata. Potem zorientował się, że brat już śpi, a więc nie mógł do niego mówić. Wystraszył się, że słyszenie nie istniejących głosów może być oznaką początków choroby psychicznej. Wyjaśniłam, iż tego typu doznania tuż przed zaśnięciem, dostrzeganie rzeczy, które w rzeczywistości nie miały miejsca, nie są objawem choroby. Nazywa się je omamami hypnagogicznymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *