Zachęcanie Zbyszka do koncentrowania się na własnym doświadczeniu

Wiedział, jak wiele samochód znaczy dla ojca. Przestraszył się, że ojciec go ze złości zabije. Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie ojciec bardzo zatroskanym tonem zapytał: „Czy nic ci się nie stało”? Potem pocieszał wystraszonego syna, żeby nie martwił się o samochód.

Zachęcanie Zbyszka do koncentrowania się na własnym doświad-czeniu stopniowo zaczynało doprowadzać do ujawnienia głębszej warstwy jego „ja” – doświadczeń istniejących w przeszłości, ale jakby nie branych pod uwagę. Na początku spotkań grupowych Zbyszek był, mało aktywny:* Po kilku tygodniach na jednej z sesji’ psychoterapii grupowej powiedział, że jego nastrój znaćżnie pogorszył się. Prosiliśmy, aby powiedział, co się z nim dzieje. Mówił o pretensjach, jakie ma do siebie. Nie radzi sobie na studiach – co rani jego matkę. Jest słaby, „rozkleja się”. Nie potrafi być tak opanowany jak matka. Jej pocieszanie denerwuje go. Boi się, że może się źle wobec matki zachować – wybuchnąć tak jak ojciec w czasie awantur – a przecież tyle jej zawdzięcza. Nie ma prawa być wobec niej niewdzięczny.

Po wysłuchaniu Zbyszka członkowie grupy zaczęli przekazymu propozycjami zadań do wykonania podczas sesji terapeutycznych? Wydaje się, że tak. Postaram się wyjaśnić dlaczego. Z punktu widzenia omówionych na wstępie koncepcji fenomenologicznych w Zbyszku istniały co najmniej dwie części jego „ja”. Jedną z nich stanowiły zinternalizowane (najprawdopodobniej powstałe w kontakcie z matką) wymagania. Zabraniały one przejawiania zachowań agresywnych. Kiedyś pozwalał sobie na nie ojciec, ale został za nie wyrzucony z domu. Zbyszek pamiętał dobrze, jak ojciec, płacząc, błagał matkę na kolanach, aby zrezygnowała z rozwodu – ale nie zmieniła decyzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *