Zosia i jej trudności ze spontanicznym wyrażaniem potrzeb i uczuć

Często rezygnowała z zaspokojenia własnych potrzeb, aby spełnić oczekiwania, warunki rodziców. Ten sposób bycia z rodzicami przeniesiony został na kontakty z innymi. Zwracała uwagę na to, czego od niej oczekują. Coraz rzadziej zajmowała się swoimi pragnieniami, potrzebami. Stopniowo coraz mniej zdawała sobie sprawę z własnych odczuć, a w coraz większym stopniu otaczający ją świat spostrzegała w kategoriach zewnętrznych wymagań i powinności wobec innych ludzi

W czasie psychoterapii spotkałam się również z jej mężem. Stwierdził on, że Zosia ma trudności ze spontanicznym wyrażaniem potrzeb i uczuć. Pragnę tu dodać, że podczas rozmów z mężem Zosi zauważyłam, że on także ma trudności w wyrażaniu wprost własnych odczuć, pragnień. Łatwiej było mu żonę obciążyć tą nieumiejętnością. Dlatego też nie na siebie wziął zadanie dbania o rozwój emocjonalny małżeństwa. Z jednej strony chciał uniknąć ewentualnego osobistego niepowodzenia w realizacji tego celu. Z drugiej strony uważał żonę za osobę wrażliwą i miał nadzieję, że będzie ona mogła zaspokoić słabo przez niego samego identyfikowane potrzeby emocjonalne. Doświadczenia w małżeństwie także u niego wywoływały coraz głębsze poczucie zawodu.

O trafności diagnozy problemu Zosi upewniłam się, słysząc opis zmian, jakie w sobie dostrżegała w trakcie sesji terapeutycznych. Podam jeden z przykładów. Pewnego dnia przyszła na rozmowę indywidualną, stwierdzając, że czuje się z siebie dumna. Uczucie to wiązało się z zupełnie jej nowym zachowaniem w trakcie spotkania tzw. społeczności terapeutycznej. (Spotkania takie odbywały się w szpitalu na oddziale psychoterapeutycznym raz w tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *