Źródła zachowań rodziców

Skojarzenia pacjentów podczas psychoterapii wielokrotnie za-prowadziły mnie do ich doświadczeń z domu rodzinnego. Nie chciałabym, aby czytelnicy wysnuli z tego wniosek, że obciążam rodziców odpowiedzialnością za dolegliwości chorobowe dzieci. Wiem, że wielu rodziców, z którymi spotykałam się w psychoterapii, obawiało się, iż zostaną obciążeni winą. Chcę wyraźnie powiedzieć, że rodzice, z którymi współpracowałam, wykazywali zainteresowanie losem dziecka, mieli dobre intencje. Nie miałam żadnych powodów do przypisywania im winy za kłopoty dziecka. Najlepiej zilustruje mój stosunek do rodziców pacjentów współpraca z matką Grażyny (ojciec uczestniczył wyłącznie w początkowych spotkaniach z racji podjęcia pracy za granicą). Przebiegała ona zgodnie z pewnymi ogólnymi zasadami.

Kiedy zajmowałam się grupą młodzieży ze szkoły średniej, kontakt z rodzicami nawiązywałam w toku indywidualnej rozmowy. Pytałam wówczas, jak rozumieją trudności własnych dzieci. (Zwykle ich sposób rozumienia problemów dziecka był płytszy niż punkt widzenia dziecka). Wtedy zachęcałam do spotkań w grupie rodziców. W czasie pierwszych spotkań grupowych rodzice zachowywali się jak na wywiadówce w szkole. Zadawali mi pytania, jak mają postępować z dziećmi. Nie udzielałam im rad, ale prosiłam o określenie, jaki kłopot sprawiają im trudności przeżywane przez ich dzieci. Innymi słowy, próbowałam zachęcić ich do mówienia o sobie (zamiast mówienia o dzieciach i oczekiwania ode mnie recepty). Łatwo się domyślić, że nie wszystkim odpowiadała taka formuła. Bardziej lub mniej wprost usiłowali sprawdzić, czy nie zamierzam przypadkiem obciążać ich winą za problemy dzieci. Byli pewnie nieco zagrożeni taką możliwością, dlatego trochę mnie atakowali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *