Życie z piętnem złego dziecka

Anna mocno przeżyła poświęcone jej grupowe spotkanie, a najgłębiej wzruszona była, gdy inni członkowie grupy dzielili się z nią swoimi wrażeniami. Większość osób mówiła jej, że miała wyjątkowo okrutnego brata – nie tylko wymierzał jej kary, ale poniżał ją i nigdy nie pozwolił być od siebie lepszy. Mówiono o sytuacji osaczenia – nie było wokół niej nikogo, kto mógłby jej pomóc. Zauważono, że cierpiała w osamotnieniu. Żyjąc z piętnem złego dziecka, nie miała prawa przyznać nawet sama przed sobą, że jest w domu krzywdzona. Swoje cierpienia mogła przeżywać, gdy przypisała je znajdującym się na zewnątrz obiektom (rzucanej na podłogę lalce, deptanym kapciom, uciskanym do bólu meblom). Wykonywała wtedy wobec tych przedmiotów czynności, jakich sama pragnęła – pocieszała je, przepraszała za czynioną im krzywdę.

Po wysłuchaniu informacji zwrotnych Anna poczuła się oszołomiona, zwłaszcza oceną brata. Kilka razy pytała, czy rzeczywiście sądzimy, że jej brat nie był doskonały. Nie było jej łatwo w to uwierzyć. Mówiła także o swojej wdzięczności do nas. Poczuła się przez nas zrozumiana.

Od tego czasu stopniowo stawała się coraz bardziej łagodna, mniej agresywna. Mówiła, że darzy mnie zaufaniem. Prosiła, abym częściej zabierała głos, bo to, co mówię, jest wartościowe. W czasie indywidualnych spotkań zastanawiałyśmy się wspólnie nad jej poprzednimi agresywnymi zachowaniami. Mówiła o agresji wobec ojca jako o jedynej możliwej formie zwrócenia na siebie jego uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *